GÓRY SKALISTE ZIMĄ – MOJE WSPINACZKI (kopia ze stycznia 2009 r.)

Każda pora roku w Górach Skalistych ma swój niezwykły urok. Wiosenne nabrzmiałe masami wód z topniejących śniegów strumienie, pierwsza zieleń i niesmiałe paki dzikich kwiatów, urok budzącego się życia, pełnego nowych zapachów i barw nadają tej porze roku charakter niepowtarzalny. Latem góry ożywają odgłosami zwierzyny, zieleń jest niezwykle bujna i rzadko spotykana w innych krajobrazach górskich na takich wysokościach, szlaki górskie zaludniaja się amatorami wędrówek, wspinaczek wysokogórskich, górskiej turystyki rowerowej i fotografii. Jesień zaś ustraja góry i zbocza w niezwykłe kolory a niezliczone zasoby dzikich jagód, owoców i grzybów syanowią raj dla zbieraczy leśnego runa ( do których też się nieśmiało zaliczam) a dzika zwierzyna jest wtedy najczęściej spotykana, przygotowująca się do przetrwania nadchodzącej zimy.

Zima tutaj jest najdłuższą porą roku ale i najdramatyczniejszą. Dopiero zimą można zobaczyć i właściwie ocenić piękno Gór Skalistych w całym majestacie. Majestat ten jest najbardziej widoczny i odczuwalny dla grupki zapaleńców, miłośników zimowych wspinaczek górskich, zdolnych widzieć na własne oczy to, czego z daleka, z doliny miasta ani w resortach narciarskich zobaczyc nie sposób. Zimowe wspinaczki są dość niebezpieczne, ale strach nie jest w stanie osłabić tego uczucia przygody, tego wołania ducha gór, tego wyzwania stawianego własnemu organizmowi. Cel uświęca środki, którymi są wysiłek i zmaganie z własną ludzką słabością i strachem, a ten cel – to uczucie którego słowami opisać się nie da. Zimowe góry są o tyle ciekawsze, że często tonące w chmurach, których generalnie jest brak letnia porą. Nie bardzo wiem, jak opisać uczucie wspinacza stojacego na szczycie, z ktorego widac tylko kilka innych szczytów wystających ponad powierzchnię chmur. Przypomina to widok wysepek na powierzchni niezmierzonego oceanu. Najlepiej pokażą to fotografie. Nie zamieszczam fotografii z pojedynczej wyprawy, ale zbiór fotografii z wielu wspinaczek (względnie najnowszych), w których miałem szczęście i niewątpliwą radość brać udział. Każdą fotografię postaram się skomentować  na tyle dokładnie, na ile pozwoli mi moja pamięć i znajomość terenu. Wyprawy te odbyliśmy w różnych grupach, mniejszych lub większych, ponieważ niektóre odcinki wspinaczki (zwłaszcza zimą) wymagaja wsparcia i asekuracji współwspinaczy. Najpierw pokażę wspinaczki łatwiejsze w obrębie pasma Wasatch, następnie zobrazuję wyprawy na najdramatyczniejsze i najtrudniejsze szczyty ( Mount Timpanogos i Lone Peak).

wasatch-mountains-300x200

Widok pasma Wasatch w zimie.

alta-devils-castle-300x199

Podejście północne z Albion Basin na Devils Castle. Stoimy na zamarznietej i pokrytej grubą warstwą śniegu powierzchni jeziorka Cecret Lake.

hogum-fork-236x300

Hogum Fork, z którego jest najbezpieczniejsze zimowe podejście na Chipman Peak ( widoczny w głębi). Na lewo od tego szczytu jest położony Pfeifferhorn, na prawo masyw Lone Peak.

mt-superior-300x199

Mount Superior i Monte Cristo. Widok z Alta, skąd rozpoczynamy wspinaczkę na te szczyty poprzez Cardiff Pass. Na lewo od Mount Superior jest położony resort narciarski Snowbird.

pfeifferhorn1-237x300

Pfeifferhorn. Widok z Maybird Gulch, skąd podejście zimą bez osprzętu linowego i wieloosobowej asekuracji jest niemozliwe. Na szczyt ten wspinaliśmy się wielokrotnie latem. Zimą – dwukrotnie inną trasą, poprzez trawers przez Alpine Ridge ( lewa strona fatografii). Po prawej – Chipman Peak.

sundial3-236x300

Na Sundial wspinaczki zimą są bardzo niebezpieczne. W podejściu na szczyt zimą nie uczestniczyłem.Pozostałem w obozowisku nad Lake Lilian, jako support team. Natomiast wielokrotnie zdobywałem ten szczyt latem. U podnóża tego szczytu położone są trzy jeziora – Lake Lilian, Lake Blanche i Lake Florence a od zachodniej strony masywny podwójny szczyt Dromadery Peak ( przypominający swym kształtem grzbiet wielbłąda).

twin-peaks-300x204

Twin Peaks zdobywałem dwukrotnie (zimą). Raz poprzez wspinaczkę z Broad Fork do górnego jeziora i stamtąd przełęczą poniżej Sunrise Peak i drugi raz trawersem od strony północnej. Letnią porą ten szczyt jest stosunkowo łatwy do zdobycia. Dodatkową atrakcją takiej wspinaczki jest wspaniały widok całej Doliny Słonego Jeziora i całej aglomeracji miejskiej wraz z wymienionym jeziorem.

cardiff-pass-300x200

Cardiff Pass, z którego najłatwiej wspinać się na Mt. Superior, Monte Cristo i Flagstaff Peak. Stąd też jest przejście do sąsiedniego Milcreek Canyon, gdzie znajduje sie wspaniała restauracja LOG HAVEN. Tak smacznej pieczeni z jelenia nie podają nigdzie indziej w świecie.

mttimpanogos-300x196

A tu już sam Mount Timpanogos w całej swojej zimowej okazałości. na ten szczyt, najwyższy w paśmie, wspinaliśmy się w 5-cio osobowej grupie. Noc spędziliśmy w starej bazie- obozowisku (rodzaj starej szopy) nad Emerald Lake u podnóża lodowca.

up-the-timp-trail-300x225

Mimo, iż sczyt ten jest dość łatwy do wspinaczki letniej (aczkolwiek bardzo długiej), zimą stanowi znaczny wysiłek, ze względu na długość trasy, głęboki śnieg i niebezpieczeństwo lawin. Na szczęście często tu spotykane brunatne niedżwiedzie zimą hibernują. Tak wygląda dolna część trasy, głęboki śnieg pokonuwać trzeba używając snow shoes a w wyższych partiach, gdzie śnieg jest mocno zmarżnięty, butów z kolcami.

traversing-cockscomb-ridge-300x225

Jeden z wielu trawersów. Ten nazywamy Cockscomb Ridge.

shelter-on-nsummit-300x225

Z daleka (telephoto)widoczny metalowy shelter (schronisko) na północnym szczycie Timpanogos, gdzie można dokonać wpisu do książki pamiątkowej. ja jestem tam wpisany kilkanastokrotnie a moja małżonka 2-krotnie (letnią porą).

joe-300x225

Ciekawe ujęcie ukazujące Joe w prześwicie na Alpine Ridge.

joe-2-300x225

Na Everest Pass. Nie mylić z Mt. Everest.

everest-ridge-300x225

Everest Ridge w słońcu. Takich widoków nie ogląda się codzień.

gilbert-300x225

Na trawersie tuż pod północnym szczytem.

north-timp-summit-ridge-300x225

Na jednym z ostatnich podejść. Prawie u celu.

near-the-n-summit-timp-300x225

Coraz bliżej.

near-the-top-300x225

Dobiegamy końca wspinaczki na północny szczyt. w takich momentach, oprócz euforii, nachodzą myśli że wkrótce nowy wysiłek powrotu, równie uciążliwy.

almost-there-north-timp-225x300

Ostatni wysiłek. Mimo wysokości słoneczne promienie i wysiłek powodują, że pot oblewa i trzeba ściągnąć skafander.

ponad-chmurami-300x225

Ponad chmurami. Dla takich widoków warto zapomniec o bólu, zmęczeniu i strachu. Zapominamy o bólu w płucach, popękanych wargach, chciałoby się krzyczeć a ten krzyk euforii to najpiekniejsza modlitwa dziękczynna, jaką możemy ofiarować Bogu za to piękno, które dla nas stworzył. Czujemy się bliżej nieba.

descent-toward-s-summit-300x225

 Po krótkim odpoczynku, ciągle głodni przygody, ruszamy w strone południowego szczytu, który zimą można zdobyć tylko ze szczytu północnego, ale to zadanie nie jest już zbyt trudne.

climbing-south-peak-300x225

I wreszcie szczyt południowy. Stąd już tylko długa droga powrotna w dół do bazy i długo oczekiwany gorący posiłek. Nie muszę dodawać, że już dawno skończył mi się zapas koniaku.

lone-peak-300x225

Kolejna zbiorowa wyprawa, tym razem na Lone Peak, szczyt bardzo atrakcyjny i jeden z najbardziej widocznych z doliny gdzie leżą skupiska ludzkie (Salt lake City, Holladay, Sandy, Cottonwood, Draper). Jest również doskonale widoczny za moim oknem. W widocznym cyrku poniżej szczytów ( false summit & real summit) głębokość śniegu dochodzi do 15 metrów.

lp-jacobs-ladder-route-300x225

Wspinając się wybieramy jedną z możliwych tras, łatwiejszą, aczkolwiek bardzo długą (Jacobs Ladder).

lp-wasatch-mountain-club-300x188

Wyruszamy w 9-cio osobowej grupie, która sponsoruje Wasatch Mountain Club, którego jestem członkiem.

lp-question-mark-wall-225x300

W połowie drogi dochodzimy do urwiska zwanego Question Mark Wall, które ominiemy od strony północnej. skała ta jest rajem dla wspinaczy w porze letniej i kiedy byłem trochę młodszy też się na nią wspinałem.

 

lp-approaching-cirque-viewpoint-300x225

Zbliżamy się do cyrku, gdzie snieg  jest najgłębszy i wkrótce wyjdziemy na punkt widokowy, skąd widać w dole całą aglomerację miejską.

lpeak-summit-cliffs-224x300

Po prawej obejdziemy kolejne urwiska zwane Lone Peak Summit Cliffs.

lp-final-approach-300x225

Stąd już niedaleko, ale najtrudniejsza droga dopiero przed nami.

timp-from-l-peak-300x225

Z dala widoczny jak na dłoni majestatyczny Mt. Timpanogos.

on-top-of-lp-300x225

Chciałem być pierwszy, więc kamere przejął Gilbert.

lpeak-300x225

Tylko Gilbert mógł zrobić takie ujęcie.

lpeak1-300x225

Jak wyżej.

box-elder-timp-from-lone-peak-300x225

Ponad chmurami szczyty Box Elder i Timpanogos.

lp-north-view-from-summit-300x225

Północny widok ze szczytu Lone Peak. Niestety miasto i szersza panorama zostały przesłonięte warstwą chmur, które rozścieliły się pod nami jak powierzchnia morza. Latem widok całej doliny i Wielkiego Słonego Jeziora jest niesamowicie piekny. Teraz już tylko długi marsz w droge powrotną.

Odpowiedzi: 3 to “GÓRY SKALISTE ZIMĄ – MOJE WSPINACZKI (kopia ze stycznia 2009 r.)”

  1. Jozef Ptak Says:

    No oczywiście, jesteś twardziel.
    Podziwiam chart ducha.

    • Chart ducha ciągle ten sam, ale ciało już nie całkiem takie jak dawniej. Ciągle jeszcze się staram wspinać, ale na jednej ręce już się nie podciągnę ( zwłaszcza z ekwipunkiem), więc muszę zachować ostrożność. Spieszę się, bo pewnie już niedługo przyjdzie mi spacerować jedynie po utartych szlakach.

  2. It’s hard to come by knowledgeable people on this topic, but you seem like you know what you’re talking
    about! Thanks

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: